środa, 25 września 2013

Rozdział 3 "Witamy na pokładzie..."

~Perspektywa Zayn'a

Dzisiaj po raz pierwszy wstałem z uśmiechem na ustach i chęcią do życia. Szybko założyłem na siebie jeansy biały T-shirt i jakieś trampki. Zbiegłem na dół i szybko zrobiłem sobie śniadanie. Później porwałem torbę, wsiadłem do mojego SAMOCHODU i ruszyłem do szkoły instruowany przez GPS.
Kiedy w końcu zobaczyłem dach szkoły automatycznie się uśmiechnąłem. Zaparkowałem samochód na szkolnym parkingu i powoli wysiadłem. Zacząłem się rozglądać na wszystkie strony i podziwiać moją nową uczelnię. Nie było mi to jednak dane, bo od razu oblecieli mnie praktycznie wszyscy uczniowie.

* * *
 
Po "rozdawaniu autografów" w końcu ruszyłem w stronę budynku szkoły. Ledwo wszedłem rozległ się dzwonek na lekcję.
-Przepraszam-powiedziałem do jednej z nauczycielek.-Gdzie jest sekretariat?
Kobieta zmierzyła mnie spojrzeniem od stóp do głów.
-Sala 110.
-Dziękuję.
Powoli podszedłem do drzwi, delikatnie w nie zapukałem i nacisnąłem klamkę.
-Dzień dobry-powiedziałem.
-Ach witaj kochaneczku-odparła sekretarka.-Co cię tu sprowadza?
-Jestem tutaj nowy i nie wiem do której klasy zostałem przydzielony.
Kobieta przerzuciła kilka papierów.
-A jak się dziecko drogie nazywasz?
-Zayn Malik...
Kobieta wstrzymała na chwilę oddech, ale po chwili próbowała udawać, że jestem po prostu nowym, zwyczajnym chłopakiem w szkole.
-Ekhem-odchrząknęła.-Będziesz w klasie II B. Słyszałam, że masz być w klasie o rok niższej, prawda?
-Tak. Nie byłem po prostu pewien czy poradzę sobie z przerabianym materiałem.
Kobieta uśmiechnęła się do mnie ciepło i podała mi plan lekcji wraz z numerami sal.
-Witamy na pokładzie, panie Malik.
-Dziękuję. Do widzenia.
Wyszedłem i cicho zamknąłem za sobą drzwi. Poszedłem do sali po drodze gubiąc się trochę. "To na prawdę wielka szkoła" pomyślałem i w końcu dotarłem pod salę 203.Głęboko odetchnąłem i otwarłem drzwi sali.
-Przepraszam...-zacząłem, ale przerwał mi pisk dziewczyn.
-Spokój!-zgromiła je nauczycielka i zwróciła swój wzrok na mnie.
-Nazywam się Zayn Malik. Przydzielono mnie do tej klasy.
-Dobrze, słyszałam o tym. Usiądź w jakiejś ławce.
Skinąłem głową i gdy tylko odwróciłem się w stronę sali wszystkie dziewczyny starały się zrobić wszystko żebym usiadł koło nich. Lecz moją uwagę zwróciła dziewczyna całkiem mną nie zainteresowana. Miała słuchawki w uszach i wpatrywała się w krajobraz za oknem. To właśnie do jej ławki podszedłem. Usadowiłem się na krześle i zacząłem wyjmować książki.
-Dobrze, panie Malik. Niech pan otworzy podręcznik na stronie 10.
Nauczycielka starała się zwrócić uwagę wszystkich w klasie na lekcji, ale słabo je to wychodziło. Wszyscy ukradkowo na mnie spoglądali.
-Hej-powiedziałem do dziewczyny siedzącej obok.-Jak masz na imię?
Dopiero wtedy wyjęła słuchawkę i spojrzała na mnie jakby dopiero teraz zdała sobie sprawę z mojej obecności.
-Mówiłeś coś?-zapytała ze złością w głosie.
-Pytałem jak masz na imię-odparłem. Dziewczyna nic nie powiedziała tylko powróciła do przerwanej czynności. Zaciekawiła mnie ta dziewczyna. Tylko ona zdawała się traktować mnie jako zwykłego ucznia. I to mi się podobało. Zacząłem studiować jej rysy nie interesując się już lekcją. Miała niesamowicie gładką cerę i w dodatku białą jak śnieg. Wyglądała na lekko zagubioną i przestraszoną, ale i zadziorną co pokazała swoim charakterem. Już ją lubię.
-Nie masz nic lepszego do roboty?-warknęła spoglądając na mnie.
-Ale o co ci chodzi?
-Wlepiasz we mnie te swoje ślepia jakbym była jakimś ostatnim cudem świata.
-A może jesteś?-zapytałem ale od razu tego pożałowałem. Dziewczyna źzdieliła mi w policzek. Cała klasa zamarła i wpatrywała się w nas.
-Panno Adams! Co pani sobie myśli?!
-Nie, nic się nie stało-zacząłem ją bronić.-A poza tym to ja ją sprowokowałem.
-Nie ważne kto zaczął, oboje zostaniecie ukarani. Po ostatniej lekcji zgłoście się do mnie. Dam wam zadanie.
Rozległ się dzwonek na przerwę. Dziewczyna zgarnęła swoje rzeczy mówiąc mi tylko ciche "Dzięki" które brzmiało jak obelga. Wydaje mi się, że nie przypadłem jej do gustu.
 
~Perspektywa Melanie
Boże! Pierwsza lekcja z nim i już mam kłopoty! Co za debil. Spędziłam z nim nie całe 45 minut! Tylko tyle! Wyszłam z klasy i od razu udałam się do sali historycznej. Czemu akurat dzisiaj? Malik, historia i matematyka w jednym. Pełny pakiet!
-Melanie!-złapała mnie Carolyn. Boże, jeszcze ona?!
-Słyszałaś, że...
-Tak, wiem! Zayn Malik jest już w naszej szkole, trafił do mojej klasy i jeszcze lepiej, do mojej ławki!
Carol zaniemówiła.
-Siedzisz z nim?
-Tak i biedactwo nawet nie wie jak mam na imię...
-Melanie.
Podskoczyłam. Tuż za mną stał Malik we własnej osobie. Od razu przybrałam obojętny wyraz twarzy.
-No, to zagadka rozwiązana. Gratuluję Sherlocku.
Odwróciłam się i pognałam pod salę historyczną. Jestem skazana na sześć lekcji z Malikiem. Dlaczego ja?!
 
 
* * *
 
-I dlatego...-dzwonek... Mój upragniony ostatni dzwonek.
-Dobrze, jesteście wolni.
Wszyscy zaczęli w pośpiechu zbierać swoje rzeczy i wybiegać z klasy. Kiedy byłam już przy drzwiach usłyszałam głos Malika.
-Mieliśmy się zgłosić do pani Richards.
Z miną która wyrażała tylko wściekłość ruszyłam do klasy 203 za mulatem. To dziwne, ale dopiero teraz zauważyłam, że ma ciemną karnację i w dodatku taką...nie angielską.
-Jesteśmy pani Richards-powiedziałam opierając się o framugę drzwi.
-To świetnie. Za karę musicie...

__________________________________
Witam :* Przepraszam, że tak późno dodaję, ale wcześniej nie miałam czasu nawet wejść na komputer :'( Jestem w pierwszej gimnazjum więc mam pełno zadań domowych, kartkówek i innych badziewi :/ W pn. pani z matematyki zadała nam na czw. od 7-20 strony ćwiczeń -_- Myślałam, że zajebię xD Ale jakoś mi się udało. Przepraszam, że wam tu gadam takie pierdoły, ale musiałam się komuś wygadać. Więc nie przedłużając:
Stylesowych,
Paynowych,
Tomlinsonowych,
Horanowych,
Malikowych
i
Jednokierunkowych
snów :*


piątek, 23 sierpnia 2013

Rozdział 2 "Nic nie jest takie, jak się wydaje..."

~Perspektywa Melanie

Ona sobie chyba żartuje. Niby Zayn Malik ma się uczyć w naszej szkole?! WTF?! Mam dosyć rozpieszczonych gwiazdeczek, a Carol się z tego cieszy! Chyba upadła na głowę.
-Jaja sobie ze mnie robisz-powiedziałam do dziewczyny.
-Nie! On tu będzie! O boże, aż chce mi się krzyczeć!
Przybiłam sobie facepalma.
-Dobra, ta rozmowa jest totalnie bez sensu-zakończyłam.

* * *

Pierwsza lekcja ciągnęła się niemiłosiernie (zresztą inne też). Aż w końcu nadszedł zbawienny ostatni dzwonek. Szybko zgarnęłam wszystkie książki do torby i wyszłam z sali. Kiedy szłam korytarzem jak zwykle miałam wrażenie, że wszyscy na mnie patrzą i rozmawiają o mnie. Przez chwilę zdawało mi się, że usłyszałam "Patrzcie to ta dziewczyna której ojciec jest alkoholikiem. Słyszałam, że zmienia panienki jak rękawiczki". To mnie zawsze bolało. To, że przez mojego ojca nie mam nikogo oprócz Carol. Tylko ona potrafiła mnie pocieszyć, ona i moja kochana Cookie która mieszkała w domu mojej przyjaciółki. Byłam tak zajęta myślami, że nawet nie zauważyłam kiedy wyszłam na parking szkoły na którym stały różne kolory najnowszych marek samochodów innych uczniów. Zawsze marzyłam żeby kiedyś mieć jakikolwiek samochód. Ale za miast tego musiałam wszędzie chodzić wystawiona na pastwę spojrzeń innych przechodniów. Nienawidzę tego. Założyłam słuchawki i włączyłam sobie PIOSENKĘ w której się zakochałam. Zakochałam się nie w niej samej tylko w tekście. Był taki cudowny... Ale ja tu gadam bzdury, a nie wiem czemu dalej stoję na tym cholernym parkingu. Zaczęłam iść w stronę furtki jak zwykle ze wzrokiem wbitym w ziemię. Kiedy w końcu dotarłam do domu od razu pobiegłam do pokoju i rzuciłam plecak na podłogę obok łóżka. Sama podeszłam do okna, otwarłam je, usiadłam na parapet spuszczając nogi po drugiej stronie okna i zapaliłam papierosa. To dawało ukojenie moim zszarganym myślom i zranionej duszy. Papierosy i muzyka... Tak muzyka to moje życie. Oraz moja kochana suczka dzięki której się uśmiecham. Beznamiętnie wpatrywałam się w przejeżdżające samochody. Czasem jacyś pojedynczy przechodnie mijali moje miejsce zamieszkania, ale teraz nie zwracałam na nich uwagi. Teraz myślałam tylko o tym co czeka mnie jutro...o spotkaniu z panem "Jestem gwiazdą"...

~Perspektywa Zayn'a

Zacząłem szykować się do wyjścia. "Po jaką cholerę mam tam w ogóle iść?!" pytałem w myślach.
-Zayn! Wychodzimy!-krzyknął mój ojciec. Westchnąłem głośno i ruszyłem po schodach na dół.
Rodzice spojrzeli na mnie lekko krytycznym spojrzeniem aż w końcu wyszliśmy z domu przed którym jak zwykle czekało pełno paparazzich. Zaczęliśmy przepychać się przez tłum który co chwila oślepiał nas fleszami aparatów. Po chwili- która w moim przekonaniu trwała wieczność-usiedliśmy w samochodzie i ruszyliśmy na galę. "Tym razem tylko nie zapomnij tekstu, nie zapomnij tekstu..."powtarzałem w głowie. Ostatnim razem w połowie piosenki miałem w głowie pustkę i nie mogłem sobie nic przypomnieć. Po występie Paul na mnie na wrzeszczał i dał mi "mini szlaban". Jednym słowem zabronił mi spotykać się z dziewczynami. On jeszcze tego nie wiedział, ale to mi sprawiło przyjemność, bo (cytuję): "Masz siedzieć w pokoju i się z niego nie ruszać. I nie waż się z nikim spotykać..." Po chwili już byliśmy przed tym klubem w którym mieliśmy dzisiaj grać. Znów pierwszą rzeczą która nas przywitała byli paparazzi. Tym razem ochroniarz prze prowadził nas do drzwi. Już przy wejściu rodzice mnie zostawili na pastwę nastolatek. Dzięki bogu miałem obok siebie ochroniarza. Więc ruszyłem w stronę kulis i tam spotkałem się z "panem zrzędą" (czytaj Paul'em).
 
* * *
 





-Dziękuję, że jesteście tu teraz ze mną-mówiłem do mikrofonu pod koniec koncertu.-Jak dobrze wiecie teraz chciałem zawiesić wszystkie występy, bo zdecydowałem się pójść do szkoły. Teraz wasze wsparcie bardzo mi się przyda więc nie pozostaje mi nic innego niż pożegnać się z wami na jakiś czas. Tak więc do zobaczenia!
Zszedłem ze sceny, a Paul chyba pierwszy raz w mojej karierze poklepał mnie po ramieniu. Może był ze mnie dumny?
-Widzisz tamtą dziewczynę?-zapytał i wskazał brunetkę przy barze. Już wiedziałem skąd ta "pochwała".
-Nie, nie zrobię tego więcej. Kończę z tym, bo mam tego zwy...
-Ty o niczym nie decydujesz-przerwał mi.-Ty tylko ładnie śpiewasz i robisz to co ci każę. Zrozumiałeś?
-Czyli,że nie mam własnego życia? Jestem zdany na twoją łaskę? Tak?! O to ci chodzi?!-zacząłem krzyczeć. Zaczynało mnie to już denerwować, że nie mogę nic zrobić bez jego zgody. Już mnie nie obchodziło co mi może zrobić, bo po prostu się odwróciłem i ruszyłem w stronę wyjścia. Co mnie zdziwiło to to, że Paul za mną nie poszedł, ba! nawet mnie nie zatrzymywał. Wsiadłem do samochodu i pojechałem z powrotem do domu. Każdy kto patrzy na gwiazdy może powiedzieć "On ma idealne życie" ale ja preferuję zasadę, że nic nie jest takie jak się wydaje...


_______________________________________
Hej, mam nadzieję, że sprostałam waszym oczekiwaniom :) Bardzo dziękuję Darassowi :3 i Paszczaakowi, bo to dzięki nim napisałam ten rozdział. Więc również dedykuję im ten rozdział :* Tak czy inaczej do napisania w następnym rozdziale ;)

wtorek, 16 lipca 2013

Przepraszam...

Wybaczcie, ale po prostu musiałam zmienić ten wygląd. I teraz o wiele bardziej mi się podoba prawdę mówiąc :) A wam?

poniedziałek, 15 lipca 2013

1 "Początek"

Melanie Adams... Dziewczyna mądra, inteligentna ale i nie kochana i odrzucana przez innych... Taka jest niestety moja historia... W szkole wyzywają mnie od wszystkiego najgorszego, w domu ojciec nie zwraca na mnie uwagi, do tego wpadłam w różne nałogi... Zaczęłam pić palić i brać narkotyki przez co miewam różne zwidy... Kiedyś nawet się cięłam... Ale na szczęście mam również swoją pociechę. Jest to pięcio-miesięczna suczka- Cookie. Tylko dzięki niej mogę normalnie funkcjonować. Ale nie miałam wam opowiadać o moim życiu które już było, tylko o tym co się stanie, prawda? No więc zacznijmy od dnia dzisiejszego...
 
 

Nudny, szary poniedziałek... Nie znoszę poniedziałków. No ale cóż. To i tak ostatni miesiąc szkoły, a później moje osiemnaste urodziny. Siedziałam na parapecie z papierosem w ręce. Miałam na sobie piżamę w czerwono, czarno, białe paski. Zaciągnęłam się dymem i potrzymałam go trochę w płucach. Nagle usłyszałam pierwsze nuty PIOSENKI która była dzwonkiem mojego telefonu. Wypuściłam dym i podeszłam do biurka na którym leżał telefon. *Carol*.

    -Halo?-zapytałam zmęczonym głosem odbierając telefon.
    -Hej! Tu Carol...
    -A któż by inny?
    -Wyłaź z domu. Mam sprawę...
    -Jasne-odparłam beznamiętnym głosem.-Do zobaczenia.

Rozłączyłam się i rzuciłam telefon na łóżko. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej UBRANIA. Szybko się w nie przebrałam, zarzuciłam na ramię torbę i wymaszerowałam z pokoju w akompaniamencie głośnego uderzania moich butów o podłogę.
-Wychodzę!-krzyknęłam do ojca, ale jak zwykle nic nie odpowiedział. Stanęłam przed drzwiami i przez chwilę się zawahałam, ale po chwili nacisnęłam klamkę i wyszłam na zewnątrz. Włączyłam moją ulubioną PIOSENKĘ i włożyłam słuchawki w uszy. To oddzielało mnie od wszystkich oszczerstw i wyzwisk wysyłanych pod mój adres. Powoli kroczyłam uliczkami Bradford wbijając wzrok w chodnik pokryty śniegiem który skrzypiał mi pod butami. Kiedy mijałam ludzi miałam wrażenie, że każdy z nich patrzy na mnie przenikliwie. Stanęłam przed ulicą i w tym momencie byłam zmuszona podnieść wzrok. Ulicą jechało mnóstwo samochodów w różnych kolorach i markach. Szybko zaczęłam naciskać guzik zmieniający światła, ale światła jakby chciały mi zrobić na złość nie zmieniały się. Kiedy już zaczęły robiły to strasznie leniwie. W końcu zbawienie nadeszło i wręcz zaczęłam biec na zielonym świetle. Po chwili dotarłam do parku i pierwszym co zauważyłam była Carol.
-To co chciałaś...

__________________________________________
Wiem, że trochę krótki, ale mam nadzieję, że na razie wam wystarczy ;) Obiecuję, że następne rozdziały będą dłuższe i ciekawsze xD Do napisania!

niedziela, 14 lipca 2013

:'(

Witam was :)Mam wrażenie, że nikt tu nie wchodzi co mnie bardzo smuci :'( (wiem, że dalej nie ma notki numer jeden, ale jakoś nie mam pomysłów). Jeżeli chociaż jedna osoba napisała by króciutki komentarz pomogło by mi to. Przy okazji chciałam zmienić wygląd bloga bo dla mnie nie jest za ciekawy. Jeżeli też tak uważacie to napiszcie w komentarzu jak go zmienić :) I jeszcze raz bardzo proszę o komentarze :) Pozdrawiam :*

niedziela, 30 czerwca 2013

Powrót xD

Hej to znowu ja (bo któż by inny xD). Chciałam wam jeszcze powiedzieć żebyście jednak komentowali (jeżeli jeszcze ktoś tu zagląda :'(   ). Dla was to chwila, a dla mnie wielka motywacja do pisania :). Czyli wejście=komentarz. Więc to tyle z mojej strony. Mam nadzieję, że się "zastosujecie" xD. Do napisania :*

sobota, 29 czerwca 2013

Wejście smoka xD

Elo, elo 3, 2, 0! Hahaha. Witam was ponownie po dosyć dużej przerwie. Więc rozdział prawdopodobnie będzie niedługo dodany, aczkolwiek od niedawna cierpię na okropną chorobę...zwaną brakiem weny :'( Nie mam prawie na nic pomysłów. Ale spróbuję coś dla was wymyślić ;* Więc miłych wakacji i przy okazji pochwalcie się średnią w komentarzach ;) Ja miałam równo 4, 75 xD. Ok to trzymajcie się ciepło i paaaa :*

czwartek, 4 kwietnia 2013

Niespodzianka ;)

Cześć! Dzisiaj siedziałam sobie grzecznie w necie i zaczęło mi się nudzić więc-nie wiem jakim cudem-zrobiłam filmik który miał stać się zapowiedzią tego bloga. A oto on:





Mam nadzieję, że wam się spodoba. Mnie osobiście przypadł do gustu (jako chyba jedyny który do tej pory zrobiłam xD). No więc trzymajcie się ciepło :-)

czwartek, 28 marca 2013

Prolog

Czy czuliście kiedyś, że macie dość otaczającego was świata? Tak? A może tylko wam się tak wydawało? Powody do nienawidzenia świata ma 19-sto letnia Melanie Adams która tej nocy siedziała przy otwartym oknie w swoim pokoju z papierosem w ręce. Pali? Oczywiście, że tak. Już nawet kiedyś próbowała się ciąć. Czemu? Ma dosyć życia. Jej ojciec jest alkoholikiem i nigdy nie zwracał uwagi na córkę...
***
 

W tym samym czasie bożyszcze nastolatek -Zayn Malik- tej nocy również siedzi przy otwartym oknie w swoim pokoju i patrzy w gwiazdy.

"-Gdzieś tam, synu-mówił tata chłopaka-jest twoja gwiazda.
-Gdzie tato?-pytał ojca Zayn.
-Tego nikt nie wie. Musisz ją znaleźć..."

Od tamtej rozmowy z ojcem Zayn co noc siadał przy oknie i patrzył w gwiazdy...ale tylko wtedy gdy nikt go nie widział. "To nie dopuszczalne żeby wielka 19-sto letnia gwiazda pop'u miała marzenia dziecka!" krzyczał ojciec chłopaka kiedy kiedyś go na tym przyłapał. Tak, Zayn ostatnio jest bardzo nieszczęśliwy. A dlaczego? Przecież ma wszystko! Fanki, piękną dziewczynę, pełno sportowych samochodów w garażu, pieniądze, sławę...ale nie ma jednej rzeczy -miłości. Rodzice? Dla matki i ojca stał się maszynką do zarabiania pieniędzy. Dziewczyna? Od dawna go zdradza i -jakby tego było mało -Zayn dobrze o tym wie. Poza tym wszyscy którzy znają Zayn'a uważają go za chama i podrywacza który zdradza swoją świętą dziewczynę. Tak, to prawda. Spotyka się z innymi, ale dlatego, że manager mu każe. "Za mało zamieszania, za mało pieniędzy" mawiał za każdym razem i umawiał chłopaka z kolejną dziewczyną. Ta noc była jedyna w swoim rodzaju dla wszystkich z otoczenia Zayn'a. Był zaproszony na otwarcie jakiejś gali...


 
 
***
 
I co dalej? Czy na gali Zayn będzie musiał przespać się z kolejną dziewczyną której nawet imienia nie zna? Czy coś w końcu zmieni się w życiu Melanie i zacznie je kochać zamiast nienawidzić?      
A co jeśli ta dwójka...się spotka?

A co jeśli...
A co jeśli ona...
A co jeśli on...
A co jeśli oni...
A co jeśli razem...

Powitanie

Witam :-* W domu wpadłam na pomysł żeby zrobić coś nowego. Ten blog jest inny niż reszta bo z bardziej prawdziwą historią. Opowiada o dziewczynie mającej dość życia. Więc mam nadzieję, że będzie się wam podobał :-P Do napisania.