Melanie Adams... Dziewczyna mądra, inteligentna ale i nie kochana i odrzucana przez innych... Taka jest niestety moja historia... W szkole wyzywają mnie od wszystkiego najgorszego, w domu ojciec nie zwraca na mnie uwagi, do tego wpadłam w różne nałogi... Zaczęłam pić palić i brać narkotyki przez co miewam różne zwidy... Kiedyś nawet się cięłam... Ale na szczęście mam również swoją pociechę. Jest to pięcio-miesięczna suczka- Cookie. Tylko dzięki niej mogę normalnie funkcjonować. Ale nie miałam wam opowiadać o moim życiu które już było, tylko o tym co się stanie, prawda? No więc zacznijmy od dnia dzisiejszego...
Nudny, szary poniedziałek... Nie znoszę poniedziałków. No ale cóż. To i tak ostatni miesiąc szkoły, a później moje osiemnaste urodziny. Siedziałam na parapecie z papierosem w ręce. Miałam na sobie piżamę w czerwono, czarno, białe paski. Zaciągnęłam się dymem i potrzymałam go trochę w płucach. Nagle usłyszałam pierwsze nuty PIOSENKI która była dzwonkiem mojego telefonu. Wypuściłam dym i podeszłam do biurka na którym leżał telefon. *Carol*.
-Halo?-zapytałam zmęczonym głosem odbierając telefon.
-Hej! Tu Carol...-A któż by inny?
-Wyłaź z domu. Mam sprawę...
-Jasne-odparłam beznamiętnym głosem.-Do zobaczenia.
Rozłączyłam się i rzuciłam telefon na łóżko. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej UBRANIA. Szybko się w nie przebrałam, zarzuciłam na ramię torbę i wymaszerowałam z pokoju w akompaniamencie głośnego uderzania moich butów o podłogę.
-Wychodzę!-krzyknęłam do ojca, ale jak zwykle nic nie odpowiedział. Stanęłam przed drzwiami i przez chwilę się zawahałam, ale po chwili nacisnęłam klamkę i wyszłam na zewnątrz. Włączyłam moją ulubioną PIOSENKĘ i włożyłam słuchawki w uszy. To oddzielało mnie od wszystkich oszczerstw i wyzwisk wysyłanych pod mój adres. Powoli kroczyłam uliczkami Bradford wbijając wzrok w chodnik pokryty śniegiem który skrzypiał mi pod butami. Kiedy mijałam ludzi miałam wrażenie, że każdy z nich patrzy na mnie przenikliwie. Stanęłam przed ulicą i w tym momencie byłam zmuszona podnieść wzrok. Ulicą jechało mnóstwo samochodów w różnych kolorach i markach. Szybko zaczęłam naciskać guzik zmieniający światła, ale światła jakby chciały mi zrobić na złość nie zmieniały się. Kiedy już zaczęły robiły to strasznie leniwie. W końcu zbawienie nadeszło i wręcz zaczęłam biec na zielonym świetle. Po chwili dotarłam do parku i pierwszym co zauważyłam była Carol.
-To co chciałaś...
__________________________________________
Wiem, że trochę krótki, ale mam nadzieję, że na razie wam wystarczy ;) Obiecuję, że następne rozdziały będą dłuższe i ciekawsze xD Do napisania!
Genialny *.* Czekam na nexta! Dodawaj jak najszybciej ♥
OdpowiedzUsuń